Wyzwanie Czytelnicze - podsumowanie 2018 r.

I znów się nie udało.

Wstyd i mara...



Jedyny plus jest tak, że mam tendencję zwyżkową jeśli chodzi o ilość przeczytanych stron... W 2018 roku było ich 2950, o 113 stron więcej niż w roku 2017.
Nie wielka różnica. Aż mi wstyd, że się nie udało. Pomimo planów, zapewnień rok temu... Jednak czas... jego brak. I fakt, że wolne chwile to walka książka czy robótka? Zazwyczaj wygrywa to drugie. A tych e-booków i innych unowocześnień nie lubię. Książka to książka. Papierowa, szeleszcząca, pachnąca. To litery, które sklejasz w całość i przenosisz się do jej wnętrza. Ja nie wiele razy się przeniosłam w tym roku, a książki przeczytane w 2018 r. to:

1. Sherry Jones, "Klejnot medyny" (391) 391/3650 - <klik
2. Sarita Mandanna, "Tygrysie Wzgórza" (466) 857/3650 - <klik
3. Harlan Coben, "Nie mów nikomu" (352) 1209/3650 - <klik
4. Harlan Coben, "Bez pożegnania" (414) 1623/3650 - <klik>
5. Reyes Monforte, "Okrutna miłość" (425) 2048/3650 - <klik>
6.Todd Burpo, Lynn Vincent, "Niebo istnieje... naprawdę" (186) 2234/3650 - <klik>
7. Henning Mankell, "Fałszywy trop", (446) 2680/3650 - <klik>
8. Bridget Asher, "Pożyczona miłość" (270) 2950/3650  

Ostatnia pozycja z listy to książką którą skończyłam czytać przed świętami i jakoś nie było okazji by co nieco o niej napisać. Później zapomniałam, że miałam to zrobić i tak przypomniało mi się przy okazji podsumowania... 

Dlatego korzystając z okazji podsumowania napiszę parę słów o niej tutaj. 



"Pożyczona miłość" Bridget Asher to książka lekka i przyjemna. Aż się dziwię, że ja to piszę, ale tak jest. To takie romansidło, których do tej pory unikałam jak ognia, jakoś mnie nie kręciły takie historie. Ale jak widać i gusta czytelnicze się zmieniają z wiekiem. Jedno mogę napisać nie jest to typowe ckliwe romansidło jak te Harlequin'owe. Muszę Wam powiedzieć, że ta książka dała mi dużo do myślenia. Dzięki niej zrobiłam sobie małą burzę w głowie i poukładałam wszystko na odpowiednie tory... Tory z których gdzieś po drodze pospadałam i miałam masę dziwnych pomysłów. Raczej niezbyt dobrych pomysłów. Jakoś tak ta książka trafiła w odpowiedni moment. Ta końcówka roku nie była dla mnie zbyt dobra - tak w sferze prywatnej i zdrowotnej. A i o zawodowej również, bo miałam przebłyski żeby rzucić to w cholerę... Dobry czas wybrała sobie ta książka. Tak wybrała, bo po poprzedniej nużącej mnie lekturze stanęłam przed półką z książkami, zamknęłam oczy i pomyślałam coś lekkiego, coś co mnie rozbawi, ale i wzruszy. Coś dzięki czemu wejdę w ten świat i zniknę. I tak otwarłam oczy i sięgnęłam na półkę i wyciągnęłam właśnie tę książkę. Kiedyś tak robiłam. Gdy jeszcze dużo czytałam i buszowałam po bibliotece miejskiej. Wchodziłam tam, zostawiałam kartę i zaczynałam chodzić między półkami i tak książki same mnie wybierały. Mało kiedy przychodziłam ze sprecyzowaną listą co chcę chcę wypożyczyć. Ale się rozpisałam, a miało być o "Pożyczonej miłości". To historia o miłości, która mimo iż na parę lat została zapomniana, zamieciona pod dywan... Dziwnym zbiegiem okoliczności wychodzi spod tego dywanu i rozpycha się łokciami by pokazać, że jest więcej warta niż ta, którą sobie bohaterka "wypracowała". Jest tam miłość, troszkę humoru, zdrada, choroba i happy end. Czyli to co powinno być w lekkim romansidle. Lekkim, nie ckliwym. Historia, która nie powinna się była wydarzyć, bo żeby mąż namawiał żonę by udawała żonę swojego byłego? 
Wg mnie można przeczytać. Między innymi po to by dowiedzieć się czy bohaterka zgodziła się na namowy męża i co z nich wniknęło... 

2 komentarze :

  1. Marto, ile przeczytałaś, to Twoje. W tej zabawie nie chodzi chyba o zawody w czytaniu.
    W każdym razie dobrze, że trafiłaś na książkę, która Cię zainspirowała i przemówiła do duszy. Ja często zdaję się na ten odruch, a książki, które wpadają w moje ręce pozostawiają głęboki ślad i wiele przemyśleń.
    Niech ten rok będzie dla Ciebie obfitszy w dobre doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko oczywiście, że nie chodzi o zawody. Ale dla mnie to są takie zawody samej z sobą. Mnie samej jest wstyd, bo wiem ile wcześniej czytałam :( Mam przed oczami swoją kartę biblioteczną i aż mi dziś wstyd ;(

      Usuń

Dziękuję, że zechciałaś(eś) podzielić się ze mną swoją opinią ;)

Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka