W przerwie od xxx

Między krzyżykami zrobiłam buciki, a właściwie sandałki. Jakoś tak zainspirowała mnie pogoda... Słonko ślicznie świeci, z dnia na dzień będzie coraz cieplej, więc takie butki są w sam raz dla małej elegantki.

Sandałki są wykonane z włóczki beżowej i różowej. Dodałam do nich kwiatek w kolorze musztardowym, a zapięcie bucika zdobi kwiatowy guziczek. 


Sandałki

Kwiatuszek

Zapięcie bucika, na guziczek.

I jak wam się podobają??? Buciki szukają właścicielki... 

Czytaj dalej...

Maki i rumianki

Chcę Wam dziś pokazać pierwszą odsłonę drugiego obrazka jaki haftuję - maki i rumianki, wzór od Tadeusza.



I wszystko jest ok, praca fajnie idzie, posuwam się do przodu mimo iż czasu mniej, bo coraz więcej zabierają mi go przygotowania do ślubu, ale... właśnie pojawiło się "ale". Zaczęłam wyszywać od górnego lewego roku, czyli tło jakie otacza kwiaty i jestem lekko przerażona kolorami, bo na obrazku nie ma takich kolorów, albo ja jestem ślepa (a to jest możliwe bo mam "podwójne oczy").


Niestety oryginał mam tylko taki jak ten powyżej, na nim nie widzę tych niebieskich krzyżyków. Zaczęłam się denerwować, bo coś mi tutaj to nie pasuje...

Tak to wygląda 
A tak z bliska
Zastanawiam się nie wyszyć samych kwiatów, bez tła... Tyle, że wtedy musiałbym zmienić kanwę bo wyszywam na białej więc rumianki by zginęły... ech same dylematy w tym tygodniu, same dylematy...


Czytaj dalej...

Hafciarska niespodzianka

Nie byłabym sobą jakbym nie zaczęła kilku rzeczy na raz. Zaczęłam maki dla mamy. A równo z nimi zaczęłam też wyszywać niespodziankę dla... aaaa to też niespodzianka.
Wzór oczywiście od Tadeusza. A co to będzie nie zdradzę bo to niespodzianka, nie chcę jej popsuć mam nadzieję, że mi wybaczycie...

Tę pracę mam w planach wyszywać kolorami (a nie kartkami jak od tej pory, a tych troszkę jest aż 16 stron A4), zaczęłam od czarnego. Wyszywam dwoma nitkami, muliną DMC (jakoś tak mi się dobrze pracuje z tą muliną) na AIDZIE 18ct w kolorze kości słoniowej.
Obrazek dosyć spory bo 330x220, a liczyć będzie łącznie 45 481 krzyżyków. Ale już wystarczy tych szczegółów. Dziś pokażę Wam tylko początki wyszywania czarną nitką ;) Kolejne fotki tego dzieła będzie jak już skończę.


Oby mi się udało skończyć ten haft wg planu :)

Czytaj dalej...

Czas - start!!!

Tak jak sobie postanowiłam na kolejne urodziny, albo jeszcze kolejne - mama dostanie swoje upatrzone maki. Oficjalna wersja dla mamy: nie zrobię, bo... nie. Początkowo miały to być maki ze wzorem udostępnionym przez Helenkę :) ale w ostateczności padło na maki i rumianki w wersji o Tadeusza. Wg schematu Tadeusza już wyszywałam 2 egzemplarze róż, a pisałam o nim tutaj. Naprawdę bardzo go polecam bo tworzy piękne wzory, które w zupełności odwzorowują dany obraz czy zdjęcie.
A że z różami się już rozprawiłam (zostały tylko napisy) to mogę spokojnie zabrać za nowy hafcik :)

Maki od Tadeusza ;) (tutaj symulacja już w krzyżykach)

W dodatku będzie pasował do dużego pokoju :) Już jakiś czas temu u Edyty zakupiłam wszystko co potrzeba, oczywiście nie obyło się bez tysiąca pytań (Edyta jest teraz na mnie skazana, to ona mnie zaraziła haftowaniem, więc już się ode mnie nie uwolni ;P ). Obrazek będę haftować muliną DMC (dość dobrze mi się nią haftuję, wręczy chyba lepiej niż Ariadną). Tym razem na kanwie '18 (Sikorki haftowałam na '18-tce).




No, to nie zagaduję już tylko zabieram się do pracy. Czasu mam sporo bo rok, ale z doświadczenia wiem, że różnie z czasem bywa. A do tego tutaj obraz większy niż ten wcześniejszy.

Czytaj dalej...

Moje BOA

W końcu udało mi się samej zrobić boa. Padło na kolor ciężki do określenia bo ani nie jest to bordo, ani ciemn róż. Na motku wyglądał tak sobie, w dodatku na zdjęciach motka wyglądał jak fioletowo-różowy jednak w rzeczywistości kolor bardzo się różni. W zależności jak pada światło, na zdjęciach też jest całkiem inny niż w rzeczywistości. Mimo to postanowiłam dać mu szansę. I dobrze, bo wyszedł bardzo fajnie. Chyba najdłuższy jaki do tej pory zrobiłam, bo wyszło go aż 152 cm. Robiłam go na 6 oczkach kolorem 00084.




Czytaj dalej...

Drugi egzemplarz róż - postępy

Dawno już Wam nie pokazywałam postępów róż. Już coraz bliżej końca... Coraz częściej przyglądam się gotowemu egzemplarzowi i zastanawiam się w jakim kolorze wyszyć napis. No i jaki napis też jeszcze w 100% nie jest postanowione. Także kończę drugi egzemplarz i wciąż rozmyślam. Do tego myślę już nad ramką... Oj a czasu mam już nie wiele, bo nie całe 2 miesiące...
Mam nadzieję, że rodzicom spodoba się moje małe dzieło i będzie zdobić ścianę w ich domach :)
A dziś już już nie zagaduję tylko pokazuję soje postępy. Zostało mi wykończyć drugą różę, ostatnie dwie kartki wzoru...

Róża którą muszę dokończyć

Cały haft 



ps. Myślę, że następny post pokaże już oba egzemplarze skończone. Kto wie może już z napisem (jak się w końcu zdecyduję jaki ma być...)?
Czytaj dalej...

Kącik czytelniczy - książka 4

I znów przychodzę z książką... tyle, ze tym razem pochwał nie będzie... komuś może ta książka się podoba, mnie nie zachwyciła. A wręcz musiałam się zmuszać by ją czytać. Z musu, z bólem (dosłownie), ale przeczytałam i cieszę się, że już koniec... Mowa o książce Perihan Magdn "Przed kim uciekamy mamo".



O czym jest ta książka? Nie będę opisywać sama, przytoczę Wam opis, który skłonił mnie do jej zakupu. Znalazłam go na lubimyczytać.pl - "Kim są: dziwna, nerwowa kobieta i jej piękna, może trzynastoletnia córka, jakby celowo ubierana tak, by wyglądać na młodszą? Z jakiego powodu muszą ciągle zmieniać kraje i hotele? Dlaczego podróżują bez bagażu, za każdym razem kupując ubrania i zabawki, które potem zostawiają? Jacy „oni” rzekomo je ścigają? Czego tak bardzo boi się jej matka? Co zdarzyło się w przeszłości?
Wstrząsające studium paranoi, wyobcowania i toksycznych stosunków matki z córką. Intrygująca forma: oto prosta, opowiedziana na dziecięcy sposób historia dziewczynki bezgranicznie wpatrzonej w ukochaną mamusię..."
Ja powiem tylko tyle nudna jak flaki z olejem... Nie przeżyłam żadnych wstrząsów (chyba że liczyć te wzdrygnięcia, że znów ją biorę do ręki). Cala historia była by ok, ale jednak czegoś mi brakowało, zbyt psychologicznie i monotematycznie napisana. Z całą pewnością będzie jedną z tych pozycji do której raczej nie wrócę.
Zaraz pewnie zapytacie "skoro ci się tak nie podobała, to po co ją czytałaś?". Staram się kończyć rozpoczętą książkę, choćby nie wiem jaka była. W pełni można wypowiadać się na jakiś temat jeśli się go zna. A jak można poznać książkę czytając tylko jej część? 

W każdym razie ta książka mnie nie zachwyciła..., ale każdemu podoba się do innego. Teraz zabieram się za "Dziennik Hegi", którego autorką jest Helga Hoškova-Weissowá. Lubię wszelkiego rodzaju publikacje związane z tematyką II wojny światowej, więc długo się nie zastanawiałam nad kupnem tej książki (a udało mi się ją nabyć za grosze). 
Czytaj dalej...

WIELKANOC 2015

Życzę Wam, Kochani,
aby te święta wielkanocne
wniosły do Waszych serc
wiosenną radość i świeżość,
pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję.





Czytaj dalej...

Hurtowa robota

Spodobało mi się robienie boa. No i spodobało się też paru osobom. Także w ostatnich dniach w przerwie od igieł i muliny tworzyłam te długie cuda...


Powstały cztery, piąte boa się robi, ale ono chyba zostanie u mnie. I tak pierwsze powstało to jaśniutkie dla Zuzi. Niestety na fotkach nie wygląda ono tak jak w rzeczywistości - jest jasne, delikatne takie w sam raz dla małej dziewczynki. Zresztą reakcja Zuzi, gdy jej dałam szal - BEZCENNA. Dla takich chwil właśnie warto tworzyć takie różne cuda. Było to boa krótsze, bo na małą szyjkę, robiłam je kolorem 00086, przerabiane było na 7 oczkach i jego długość wyniosła 133 cm. Może dostanę jakieś fotki na małej modelce to oczywiście się pochwalę :)

Jasne boa Zuzi, kolorowe teściowej

Drugie boa robiłam z myślą o sobie, ale w rezultacie sprezentowałam je przyszłej teściowej. Fajne żywe kolorki - zieleń, niebieski, fiolet, pomarańcz (a właściwie to taki odcień rudego). To boa było już dłuższe, robione na 6 oczkach i jego długość wyniosła 146 cm. Kolor tego boa to 00091.

Tutaj boa podarowane teściowej jeszcze na mojej szyi 
Kolejne boa zrobiłam dla swojej chrzestnej na "Zajączka". Mam nadzieję, że jej spodoba. Wybrałam dla niej stonowane kolory i szal musiał być ciemniejszy, bo ciocia się ubiera na ciemno. I tak padł na kolor 00087 i muszę wam powiedzieć że bardzo mi się ta kolorystyka spodobała. Szal też przerabiałam na 6 oczkach i jego długość to 149 cm.

Boa dla chrzestnej
Kolejne boa robiłam z myślą dla siebie, ale zaczęłam robić ostatni szal i już wiem, że to ten robiony będzie dla mnie. Dlatego ten zostaje na razie bez właściciela. Kolor 00088 jest uniwersalny od bieli po ciemny grafit. Też było przerabiane na 6 oczkach i o dziwo wyszło najdłuższe bo ma 150 cm długości.

Boa cioci i boa na sprzedaż
Sama aktualnie działam dalej i robię sobie moje boa w kolorze czerwieni i bordo. Także na święta się będę stroić w swój szaliczek i żaden śnieg mi nie straszny, ot co!!!



Poniższe boa szuka właściciela. Jeśli Ci się spodobało może być Twoje! Jeśli spodobał ci się inny kolor i chciałabyś mieć takie boa (albo sprezentować komuś) zapraszam chętnie je wykonam.



Jak pisałam wcześniej bardzo przyjemnie się robi te szaliczki, także chętnie wykonam je na zamówienie.
Czytaj dalej...
Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka