#3. "Papież Jan Paweł II"

Aż wstyd się przyznać, ale postępów w tym miesiącu brak. Nawet nie wzięłam tego haftu do ręki, dobra wzięłam przed chwilą żeby sprawdzić czy aby na pewno nie przybyło ani jednego krzyżka. Ale niestety stan tej pracy od ostatniego haftu się nie zmienił.

Stan nie zmiennie taki sam jak na koniec lutego


Na swoje usprawiedliwienie mam to, że jestem w trakcie robienia dwóch kocyków na drutach i dwóch metryczek. A trzeciej jeszcze nawet nie ogarnęłam... Do tego próbują spakować swój dom, bo remont nam się zbliża już coraz większymi krokami i powiem Wam, że to jakaś masakra!
Czytaj dalej...

Chusty Virus dla mamy i córki

W lutym udało mi się także skończyć chustę dla Kingi. Z Kinią znamy się już ładnych paręnaście lat. Nasze drogi zeszły się w liceum. Po nim kontakt ograniczył się na jakiś czas do portali społecznościowych i okazjonalnych spotkań gdzieś w terenie.
Ostatnio jakoś tak nam się kontakt odnowił. Podacz jednego ze spacerów Kindze spodobał się mój Virus. Musiał wywrzeć na niej duże wrażenie bo od  razu zamówiła u mnie taki sam. Spotkanie było w zeszłym roku, okres przedświąteczny i w ogóle grudniowo-styczniowy był dla mnie niczym jakiś rollercoaster i totalnie o tym zamówieniu zapomniałam. Aż się w połowie stycznia Kini przypomniała i od razu poganałam do Pasmanterii, do Edytki - kupiłam włóczkę i zabrałam się do pracy:



Dane techniczne:
Włóczka - Alize DIVA (kolor 3245)
Szydełko: 3.0 
Wymiary: ofiara losu ze mnie i nie pomierzyłam chusty

Gotowa chusta

Jak już zrobiłam chustę to wpadłam na pomysł, że zrobię jeszcze drugą chustę. Bo Kinia niecały rok temu została mamą małej Wiktorii. I tak sobie wymyśliłam, że zrobię drugą chustę i będą obie dziewczyny miały chusty.

Chusta mamy i córki
Do chust doszyłam etykietki. Chusta małej Wiktorii ma etykietkę "ciocia zrobiła", a Kini "robione rencami". Obie złożyłam, zapakowałam w przezroczystą folię i przewiązałam różową wstążką. 






Lubię robić te virusy, bo dość szybko się je robi. I splot jest dość efektowny.  Najważniejsze oczywiście jest to że obie się Kindze podobają. To jest dla mnie najważniejsze. 
Czytaj dalej...

Joanna Szarańska cykl: "Kalina w malinach" ~ WYZWANIE CZYTELNICZE 2019 ~



Dziś przychodzę do Was z trzema książkami, które przeczytałam w ramach Wyzwania Czytelniczego.
Mowa o "i że ci nie odpuszczę", "kocha, lubi, szpieguje" i "nic dwa razy się nie zdarzy" Joanny Szarańskiej. Aż wstyd się przyznać, ale pierwszą część tej trylogii dostałam od samej autorki. I  wtedy zerknęłam na pierwsze 2-3 strony i jakoś tak odłożyłam ją na półkę, gdzie przeleżała ponad rok! Wstyd mi... tym bardziej, że Asię znam z czasów blogosfery, kiedy to na jej blogu powstawały jej pierwsze opowiadania.

Oj pokarał mnie los, bo ja pochłonęłam pierwszy tom, to nie mogłam się doczekać kiedy przeczytam kolejny. I ofiara losu zamiast zamówić obie naraz, to zamawiałam na raty i tak miałam prawie tygodniowe przerwy w czytaniu, a uwierzcie mi, że perypetie Kaliny wciągają. I to bardzo.
Trylogia "Kalina w malinach" to nic innego jak komedia kryminalna. Nie będę Wam spojlerować o czym są książki, zresztą to można przeczytać na stronach typu lubimyczytać.pl itp. Napisze Wam tylko, że dawno już gęba mi się tak do książki nie śmiała jak do tych tomików.
Kalina jest obłędna! Baa, nawet nieco wspólnych cech mamy. Książki jedną po drugiej się pochłania niczym najlepsze ciacho... Czyta się szybko, lekko i ja będąc w okolicach połowy książki po prostu nie da się od niej oderwać.
Ja gorąco Wam polecam te trzy tytuły. Ja sama przymierzam się zakupienia kolejnych książek tej autorki z cyklu - "Kronika pechowych wypadków". Ale tym razem kupię wszystkie trzy książki na raz, żeby nie mieć przestojów.

Tymczasem wracam do Kinga, którego dostałam na imieniny od męża.



Czytaj dalej...

Drzewko

Drzewko z różyczkami powstało z okazji Wymianki na Dzień Kobiet.
Kartkę tworzyłam dla Sylwii (klik). Zaczęłam od przeczytania jej hafciarskiej metryczki, bo o ile zaglądam na bloga to chciałam się dowiedzieć nieco więcej o niej. Pierwotnie miała być mufinka, ale mi się wydało to zbyt proste.
A w tegorocznym, pierwszym numerze "Igłą Malowane" (nr 1/2019) pojawił się wzór nazwany "drzewko" (nr 8796 ). Jak go zobaczyłam od razu pomyślałam o kratce dla Sylwii. I tak z małymi przeróbkami powstało moje drzewko pełne kwiatów dla Sylwii. Żeby jej kwitło cały rok, a nie tylko w Dzień Kobiet.

Największą przeróbką w tym wzorze była zmiana muliny w konturach kwiatów (DMC nr 3350 zmienione na nr 3731) oraz zmiana koloru kokardy. Tutaj wykorzystałam dwa kolory jasny róż z jasnym odcieniem fioletu.


Mojej kartce daleko do tych wszystkich pięknych kartek i kartki którą ja dostałam. Żeby jakoś zrekompensować jakość usiadłam i napisałam własne rymowane życzenia. Mam nadzieję, że przypadły Sylwii do gustu.





Czytaj dalej...

Wymianka z okazji Dnia Kobiet





Gdy u Kasi (klik) pojawiła się Wymianka Karteczkowa bez wahania się do niej zgłosiłam.
Zabawa polegała na przygotowaniu kartki, tylko kartki z haftem i przesłaniu wskazanej przez autorkę zabawy osobie.
I tak ja dostałam od Kasi piękną kartkę. Dopracowaną w każdym szczególe. Uzmysłowiło mi to ile mam braków w tworzeniu swoich kartek. Ale to może dlatego, że robię to bardzo rzadko...
Za to karteczka Kasi strasznie mi się podoba, jak i życzenia w środku.



Bardzo dziękuję Kasi za piękną kartkę i piękny haft.
Mam nadzieję, że moja kartka podobała się Sylwii. Ale o mojej kartce w kolejnym poście.

Czytaj dalej...

Tort z pampersów


Na początku lutego, po jednej ze swoich dniówek zadzwonił mi Małżon mój kochany i mówi, że idzie na imprezkę bo się koledze urodziła córka. Myślę sobie - spoko. Trochę mniej spoko było to że imprezka była w środku tygodnia. No ale z drugiej strony przy ich specyfice pracy fakt ten mnie za bardzo nie zdziwił.
 Oczywiście jak przystało na Wzorową Żonkę zasugerowałam, że mogę być kierowcą i tak przy okazji podstępem zostałam wmontowana w zorganizowanie prezentu. Gdzieś w rozmowie padło coś o torcie z pieluszek i oczywiście pytanie czy się da go zrobić, bo czasu na zamawianie za bardzo nie ma (była nie cała doba na zorganizowanie giftu).

No kto jak kto, ale ja nie zrobię??!?!

I udało się. Zrobił pierwszy (i chyba nie ostatni) tort z pieluszek. Do tortu dołożyliśmy jeszcze inne prezenty - maskotkę, grzechotkę, gryzaczek, chusteczki nawilżane i zrobione przez ze mnie na drutach buciki.



Dane techniczne:

Wykorzystałam 81 szt. pampersów
Obwód: 116 cm
Wysokość: 45 cm (3 poziomy)

Muszę przyznać, że jestem mega zadowolona. Chłopakom oraz obdarowanemu tatusiowi również się tort podobał. Myślę, że jeszcze parę takich zmajstruję. Może nie koniecznie taki duży, ale na pewno jeszcze jakiś zrobię. 

A tymczasem zapraszam do obejrzenia reszty zdjęć mojego "małego" dzieła. 





Czytaj dalej...
Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka