Komplet dla Anastazji



I tak po komplecie dla Zuzi, przyszedł czas na zaprezentowanie kompletu dla jej siostrzyczki Anastazji. Tym razem mamy kolory różu. Wykorzystałam włóczkę NAKO BABY - Baby Tweed Joyful nr 35059, z którą już pracowałam wcześniej, tj. wykonałam kocyk <klik>.


Do komina dodałam jedną nitkę włóczki ARELAN KOTEK  nr 19-2236. Robiłam go ręcznie tak jak komin Zuzi <klik>. W czapce nie wykorzystywałam go, bo nie chciałam by wyszła ona za ciemna, za to jest go odrobinę w kwiatku, który zdobi czapkę. Czapka w pełni zrobiona na szydełku 3,5. Kwiatek szydełkiem 3,0. Mam nadzieję, że się Nastusi spodoba.




Czapka 

Komin
Czytaj dalej...

Czapka do kompletu

Choróbsko odpuściło, więc mogłam skończyć kolejną czapkę. Czapka była tworzona włóczką Mimoza OPUS (nr Z900), szydełkiem 3,5. I będzie stanowiła komplet z szalem który robiłam już wcześniej <klik>.
Czapka miała być taka trochę jakby dłuższa żeby się końcówka jej kładła. Pewnie jest jakaś fachowa nazwa na nią, ale jeszcze jej nie poznałam. W każdym razie to specjalne zamówienie od Zuzanki. Mam nadzieję, że jej się spodoba.






Ja tymczasem znikam kończyć komplecik dla Anastazji, siostry Zuzi.
Miłego dnia kochani!!!
Czytaj dalej...

Testowanie włóczki HiMALAYA Dolphin Baby



W "Inspiracji" pojawiły się nowe włóczki. M.in. HiMALAYA Dolphin Baby. Akurat byłam jak Edytka otwierała paczkę jak tylko dotknęłam tej włóczki to przepadłam. Jest tak cudna w dotyku (taka jakby pluszowa), że aż się rozpłynęłam w pasmanterii. Tego dnia wyszłam co prawa bez niej, ale za to następnego wróciłam po nią by przetestować jak się zachowuje ten plusz po wyrobieniu, ale też i po praniu. W najbliższej przyszłości będę bowiem robić kocyk dla pewnej małej istotki, która sobie rośnie w brzuszku Renaty (ps. jakby ktoś potrzebował to robi ona obłędne makijaże - mnie malowała nie raz włącznie z moim ślubem <oj co ona wtedy ze mną przeszła>).


Ale już do rzeczy - jak mi się pracowało z włóczką HiMALAYA? Świetnie!
Ja wybrałam włóczkę w kolorze beżu nr 80317. Na etykiecie producent zaleca druty 6,5 albo szydełko 4,5. Ja początkowo zaczęłam przerabiać właśnie 4,5 i zmieniłam na szydełko nr 5. Ogólnie im grubsze szydełko tym lepiej się pracuje z tą włóczką. Przy okazji parę razy prułam robótkę i stwierdzić muszę, że raz czy dwa jest ok, ale już kolejne prucie zniekształcało robótkę i jakby ten plusz odpadał z nitki. Dlatego lepiej być pewnym co chce się z niej robić.
Przyznam, że kupiłam 1 motek i nie miałam w planach kupować kolejnego, ale w rezultacie dokupiłam drugi. Z całości zostało mi tak 1/3 jednego motka.
Jedyny minus to niestety, ale w jednym motku natrafiłam na 2 supełki, w drugim był jeden (ale kto wie czy nie czai się jeszcze jakiś w tej części co została?).


Trochę bałam się, że będzie rwać czy coś, ale nie. Do tego jest grubiutka więc szybko przybywa robótki. Ja nie miałam jakiegoś górnolotnego pomysłu - miał być kocyk dla kotów, potem chciałam zrobić taki mały dywanik do łazienki (tak pod prysznic), ale po pertraktacjach kotów i męża został kocyk.


Powyżej - Kocyk z jednego motka wydawał mi się dość wąski stąd moja decyzja o dokupieniu drugiego motka. Z jednego motka wyszedł mi kocyk o wymiarze: 47x24 cm.
Ostatecznie powstał kocyk o wymiarach 52x 38 cm. Robiony oczkami ścisłymi i półsłupkami na początkowych 60 oczkach łańcuszka.


Dodam także, że bardzo zależało mi na sprawdzeniu jak włóczka ta sprawdzi się w praniu. Troszkę się bałam, że po praniu spierze się ten plusz, że zniekształci się robótka. Ale nic takiego się nie stało. Zresztą zobaczcie sami:


Także jak dla mnie włóczka zdała test mimo tego małego minusu z supełkami, ale nie ona pierwsza, po za tym bo przerobieniu supełki znikają.

Na koniec jeszcze pokażę wam pracę nad kocykiem, byłam tak nakręcona, ze nie zauważyłam jak Akin się wtarabanił na sofę, a Hela oczywiście czuwała nad pracami i testowała w trakcie... Także sami widzicie nie miałam wyboru i musiałam go oddać kotom.


Czytaj dalej...

Sezon na czapki...

Sezon na czapki uważam za otwarty. I tak pierwsza w tym sezonie czapka wędruje do Karolinki. Czapka, którą robiłam już parę razy, ale skoro ma być taka z uszami i kokardą to taka będzie. Nie zagaduję dłużej tylko pokazuję czapkę. 


Czapka w kolorach szary-amarant. Szydełko 3,5. 
Wymiary czapki to 47,5 cm i 18 cm.  

 



Tyle na dziś. Sama znikam do łóżka, bo mnie rozłożyło choróbsko... 
Miłego tygodnia! Przede wszystkim zdrowego ;) 
Czytaj dalej...

SAL z Hafciarskim Kalendarzem od Igiełki - PAŹDZIERNIK


"Tańcowała igła z nitką,
Igła  - pięknie, nitka - brzydko.
Igła cała jak igiełki,
Nitce plączą się supełki.
Igła naprzód - nitka za nią:
'Ach, jak cudnie tańczyć z panią!'
Igła biegnie drobnym ściegiem,
A za igłą - nitka biegiem.


Igła górą, nitka bokiem,
Igła zerka jednym okiem,
Sunie zwinna, zręczna, śmigła. 
Nitka szepce: 'Co za igła!'
Tak ze sobą tańcowały..."
że kalendarz wyhaftowały.


Wierszyk to oczywiście dzieło Jana Brzechwy pt. "Tańcowała igła z nitką". Z małą zmianą - zmieniłam ostatnie zdanie w wierszu - tak jakoś lepiej mi pasuje. Myślę, że Brzechwa by się nie pogniewał. To tylko na potrzeby tej notki ;)

I tak wchodzimy naszym Igiełkowym kalendarzem w ostatni kwartał. Październikowy element bardzo fajnie się haftowało (ja wyhaftowałam go podczas bajki "Zwierzogród", którą gorąco polecam). Jeśli podoba się Wam kalendarz, albo szukacie jakiegoś ciekawego wzoru to zapraszam do sklepu Igiełki, która jest autorką tego hafciarskiego kalendarza.
Czytaj dalej...

Pierwszy element



Tak jak pisałam wcześniej skusiłam się na kolejny SAL (a miałam już nie brać w nich udziału). I tak mam już pierwszy mega słodki element którym jest kawałek ciasta - tortu. Aż mi ślinka cieknie...
Całkiem fajnie się haftowało to ciasteczko. Postanowiłam nic nie zmieniać w kolorystyce i haftuję wg wzoru. Mulina oczywiście DMC. Kolorki są świetne. Obrazek haftuję na Aidzie 14 ct. Dawno już nic nie haftowałam na tej gęstości i muszę powiedzieć, ze początkowo jakoś tak dziwnie mi się krzyżykowało. Mam wrażenie, że jakoś tak szybciej mi idzie haftowanie. I po raz pierwszy (chyba) na 14 ct haftuję 3 nitkami muliny.



Już nie zagaduję tylko pokazuję efekty mojej pracy nad pierwszym elementem kuchennego SAL-u. Moje ciastko wygląda całkiem smakowicie. Podejrzewam, że i innych będą także hafciarsko smaczne.


Tak jak prosiła nasza SAL-owa szefowa wyszyłam też element górnej wstążeczki, nie robiłam w nim konturów, bo ja robię je zawsze na koniec pracy (nie tak jak niektórzy w trakcie) więc wyszyje je dopiero gdy wyhaftuję całą wstążkę.



Czytaj dalej...
Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka