Czapka na drutach

Ostatnio ciągle choruję. Moje zatoki nie przepadają za taką pogodą, zimno-ciepło. Ja zresztą też. Ciepłolubny ze mnie zwierz. I do tego nie cierpię czapek, kaptury owszem, ale czapki - fuj... Odkąd pamiętam obowiązkowo kurtki zimowe musiałam mieć z kapturem. Czapki mam dwie. Jedną już dawno, dawno taką puchową pilotkę jak jeździmy w góry. Drugą zrobiłam sobie na zimowe spacery z psem, z włoczki odblaskowej (pokazywałam ja tutaj).
Jak tylko zaczęły się chłodniejsze dni ja nieustannie jestem albo przeziębiona, alby dopada mnie takie grypsko, że czuję każdy staw i kosteczkę mojego ciała. Stwierdziłam, ze czas się przeprosić i zrobić sobie porządną czapkę.
Miałam włóczkę, którą kupiłam jeszcze w zeszłym roku, próbowałam coś z niej zrobić, ale sama nie wiedziałam co i była nieco za gruba do moich pomysłów. I tak podczas jednej z moich chorób natrafiłam na filmik w którym dziewczyna robiła czapkę. Wydawało się, że jest prosta. Jednak nie obyło się bez prucia... Pierwszy raz robiłam na drutach warkocz!


Wydaje mi się, że wyszła mi ta czapka całkiem nieźle. Standardowo przepraszam Was za jakość zdjęć, ale ja wciąż silnie związana ze swoim starym telefonem nie zdecydowałam na nowy i jest jak jest...
Mimo, iż nabrałam o 2 oczka więcej za drugim podejściem, czapka jest troszkę ciasna. Będę musiała znaleźć jej innego właściciela. Może dorobię szalik, czy komin i będzie zestaw?
Na razie pokazuję ją Wam i czekam na opinię.

Czapka rozłożona

Dane techniczne:
Druty: 6 i 7 (na żyłce)
Włóczka: NAKO Spaghetti Effect nr 75535
Wymiary: 
Głębkość - 21 cm
Obwód - 53 cm 




Czytaj dalej...

Moja pierwsza hafciarska lista życzeń

Do tej pory nigdy nie tworzyłam hafciarskiej listy życzeń. Postanowiłam, że w tym roku taką stworzę. Może pomoże mi ona troszkę zapanować nad moich chaosem twórczym. Bo m.in. przez niego praca nad motocyklem tyle trwała. Do tego podejmowałam się tworzenia haftów dla innych. I ogłaszam wszem i wobec haftów na prośbę, zamówienie już NIE wykonuję! DOŚĆ! Teraz będzie coś dla mnie. Do mojego domu. Do mojej kolekcji. Moja lista nie będzie długa, ponieważ chcę

1. Moją listę otwiera łapacz snów. Kupiłam go już dawno temu na Needle Art, za bon, który dostałam od męża. I tak leży i leży zapomniany na półce. Czas go wyciągnąć.



2. Kolejny haft, który muszę wyhaftować to "Hipsterski Jeleń". Wzór jest z gazetki "Igłą Malowane" 1/2018. Ten haft będzie prezentem. Jak tylko go zobaczyłam wiedziałam, że go wyhaftuję. Wzór można kupić w Coricamo - <klik>



3. Zauroczył mnie ten lampart jak tylko go zobaczyłam. Jest cudny i marzy mi się by go wyhaftować... 


4. Chciałabym też wyszyć jakiś portret Jana Pawła II. Mam jeden upatrzony, ale jeszcze nie wiem czy to będzie akurat ten. Niemniej chciałabym go w końcu wybrać i zacząć. 


To koniec mojej listy. Skromniutka prawda? Ale oprócz haftu pewnie jeszcze coś wyszydełkuję więc tyle wystarczy. Taka realna ta lista. Do tego dorzucam jeszcze skończenie "temperaturowego kocyka" <klik>, który powinien być skończony na koniec 2016 roku. Taką mam małą obsuwę, ale w tym roku planuję go w końcu skończyć.



Za rok, czyli podsumuję czy udało mi się wywiązać z postanowień
Czytaj dalej...

Różowe mitenki

Te mitenki zrobiła w ekspresowym tempie. Choć na ich zrobienie umawiałam się z Roksaną już jakiś czas temu, ale temat jakby umarł. Tej jesieni powrócił. Wybrałyśmy włóczkę w kolorze brudnego różu. Bella sama w sobie jest włóczką cienką. A że nie chciałam by mitenki były cieniutkie, postanowiłam, ze będę szydełkować podwójną nitką.
Roksanie zalezałao, by były one jak najbardziej zbite, bez dziurek. Szydełkowałam więc półsłupkami, co parę rzędów robiłam rząd z półsłupków reliefowych (dzięki czemu mam taki wypukły wzorek). Natomiast część, która jest już za nadgarstkiem wyszydełkowałam słupkami.
Taki bardzo prosty wzór, ozdobiony szydełkową kokardką w tym samym kolorze co mitenki.
Wyszły całkiem fajnie, myślę, że w najbliższym czasie powstaną kolejne. A tymczasem pokazuję moje małe dzielą...
Mam nadzieję, że podołałam życzeniu Roksany, a jak Wam się podobają?





Dane techniczne:
Włóczka: ALIZE bella nr 28 (2 motki)
Szydełko: 3,5 (kokardki - 2,0)
Długość mitenek: 22 cm
Szerokość: 9,5 cm (x2)


Czytaj dalej...

Fantastyczne zwierzęta i jak ich nie kochać

Bardzo dziękuję Wam za wpisy pod ostatnim postem. Akin także bardzo dziękuje za miłe słowa i komplementy na temat jego urody. Nieco mu sodówa uderzyła do głowy i teraz podkrada mi drobiazgi co by wyglądać jeszcze lepiej...
O proszę bardzo...

A tak na poważnie. Ja nie wyobrażam sobie życia bez psa czy kota. Z psami jestem odkąd pamiętam, od najmłodszych lat w domu był pies. Zawsze to były jakieś małe kundelki, bo mieszkaliśmy w bloku. Później nam odwaliło i kupiliśmy nowofundlanda, który okazał się być nowofundlandem z domieszkami, czyli też kundelek. Akin to pierwszy pies w pełni rasowy, z metryką. Pierwszy wspólny pies mój i męża, takie nasze dziecko. Uparciuch jakich mało, czasem mi się wydaje że ma wyższy stopień IQ niż ja... Wciąż się siebie uczymy bo Akita inu to rasa z którą trzeba pracować cały czas. Zresztą ja uważam, że z każdym psem trzeba pracować cały czas, bo to pies. A pies z natury jest zwierzęciem stadnym, zatem my należymy do stada w którym ten pies żyje. I to od nas zależy gdzie się umiejscowimy w hierarchii. Nie ma głupich psów, nie ma agresywnych psów. Są głupi, agresywni i niedouczeni właściciele. Może kogoś obrazi porównanie, ale psa wychowujesz tak jak wychowujesz i uczysz czegoś dziecko. Jak nie pokażesz mu co jest dobre a co złe - to nie będzie tego rozróżniać... Dlatego ja starałam się by Akin nie był agresywny w stosunku do innych, gdy ja jestem w pobliżu. Wejdziesz na podwórko gdy mnie nie ma, ryzykujesz... Zresztą są tabliczki. Od małego mimo iż nie mamy dzieci, był uczony by akceptować dzieci ich wrzaski, piski, bieganie itp. Socjalizowaliśmy go z dziećmi znajomych, z moim siostrzeńcem z którym są praktycznie równolatkami... W ogóle lubi dzieci, bo wtedy można się świetnie bawić, gonić itp. Trzeba tylko być czujnym i uważać, bo ani dziecko, ani pies nie zauważa różnicy w posturze i wadze więc zwykłe otarcie się psa o 3-latka może skutkować upadkiem dziecka. Dlatego nigdy, przenigdy pies nie zostaje sam na sam z dzieckiem.

3 lata temu z siostrzeńcem Filipkiem, Akin nie odstępował go na krok. 
A tak po za tym. Jest kochany i uwielbia podróżować. Wystarczy, że zostawię otwarte drzwi do samochodu, a Akin już jest w aucie. Uwielbia spacery, niestety nie słucha się jak jest bez smyczy, więc mimo iż mam masę pól i przestrzeni gdzie mógłby hasać nie jest puszczany luzem, bo wtedy psa nie ma. Ucieka i nie reaguje na komendy. Nad tym musimy jeszcze popracować. Może to kiedyś ogarniemy, na razie musi nam wystarczyć 8m smycz.





Monitoring

No i jestem też bardzo towarzyski, jak są goście muszę być w pobliżu żeby mnie nic nie ominęło. Nie cierpię być zamknięty (tym sposobem pozbyłam się już paru drzwi, łącznie z drzwiami od piwnicy, które miały być jak atom... jednak nie były).
Na całe szczęście nasi znajomi są równie mocno zakręceni na punkcie sierściuchów jak my więc Akin urzęduje z nami. Tak jak np. w tym roku na ognisku...


No i najważniejsze mój pies żyje w zgodzie z kotem (kiedyś kotami) i kurami, które posiadam.
Choć był moment że te ostatnie uważał za zabawki. Bo wydawały podobne dźwięki jak przed nim uciekały. Ale już to ogarneliśmy i socjalizowaliśmy się z kurami.
Z kotem żyją w zgodzie. Baa nawet się na wzajem myją!


I jak sami zauważyliście w domu jest jest kot. Kotka - Ryszarda (kiedyś Ofelia). Jest z nami już 5 lat. Adoptowaliśmy ją ze schroniska, była dorosłą kotką, miała ok. 2-3 lat. Bardzo szybko się zadomowiała, podporządkowała sobie psa (wcześniej mąż miał skundlonego bernardyna). Ja ją pieszczotliwie nazywam Hrabiną. Bo byle gdzie się nie położy, byle czego nie zje. Np. nie cierpi ryb!  Za to myszy uwielbia i mimo że ma karmę w misce wiosna-lato bez myszy się nie liczy... Dobrze że się ich nie boję i nie brzydzę, bo marnie bym znosiła te ułożone w rządku zdobycze.
Do kuwety (mimo iż potrafi) załatwiać się nie będzie. Ale spokojnie w domu mam czysto, kota po prostu wypuszczam na dwór jak psa. Załatwi potrzebę i zaraz jest z powrotem w domu. Dla mnie dobrze, bo nie muszę czyścić kuwety i zaoszczędzam na żwirku!

Kontrola jakości

 


Akrobatka
Od roku zaobserwowaliśmy, że Ryśka już się lekko starzeje, zaczyna siwieć i jest spokojniejsza, więcej też czasu przebywa w domu. Ma swoją ulubioną poduchę, a na niej kocyk, który zrobiłam jej z Himalaya Dolphin Baby, ulubiona (po za pościelą i kolanami) miejscówka do spania.
Jest strasznie ciekawska. A pieszczoch i przytulas z niej niesamowity. Uwielbiam gdy kładzie się koło mnie i zaczyna tę swoją mruczankę, w sekundzie śpię.


Co, ja się nie zmieszczę? 


Do tej pory Ryśka miała towarzyszkę, Helenę. Znajdę, którą sprezentował mi mąż. Niestety Helenka odeszła we wrześniu... Długo nie zapomnę tego kota. Była po mega przejściach, miała wybite ząbki, przetrząśnięty pyszczek, guz. Udało się nam ją doprowadzić do ładu. Śmieliśmy się że jest jak błyskawica, wszędzie szybko i bezszelestnie się poruszała (dlatego zafundowałam jej obrożę z dzwoneczkiem, co by przestać się oblewać gorącymi napojami). Uwielbiała ludzi, pchała się każdemu na kolana. I nie miałczała. Wydawała taki dziwny pisko-miaukt, ale nie potrafiła miałczeć czy mruczeć jak normalny kot. Strasznie mi jej brakuje... 



Takie to moje fantastyczne zwierzaki, sami powiedzcie jak ich nie kochać? A wy macie jakieś sierściuchy? Może mieliście? Może planujecie mieć? Podzielcie się... 
Czytaj dalej...

Pamiątka Chrztu św.

Pod koniec października znajoma zapytała czy nie zrobiłabym pamiątki z okazji chrztu świętego. No pewnie, że bym zrobiła!
Szybko wybrałyśmy wspólnie wzór. Wybór padł na aniołka, którego znalazłam na Pinterest. Problem w tym, że nigdzie nie mogłam znaleźć rozpiski kolorów. I zaczęła się zabawa w dobieranie. Nie przepadam za tym, bo nie czuję się jeszcze aż tak pewnie. Do tego co chwilę było prucie i zmiana kolorów. Przez co wydłużył się czas pracy nad tym maluszkiem. Myślę jednak, że się udało.



Wyjątkowo ramkę kupiłam w Action, jeszcze zanim haft był skończony. Ale nie mogłam się oprzeć, gdy ją zobaczyłam od razu wiedziałam, że będzie do tego haftu idealna. A sam sklep odkryłam, po tym jak zachwalała go kuzynka męża. Mówiła, że jak mieszkała w Holandii to lubiła tam robić zakupy, bo jest tam mnóstwo przydasiów... I rzeczywiście! Przepadałam. Dobrze, że pojechałam tam przed wypłatą, bo po mogłabym za mocno zaszaleć...
Początkowy zamysł był taki, że nie będzie passe-partout, będzie haft i od razu ramka. Jednak gdy przymierzyłam skończony haft jakoś mi tak łyso było. Ramka zlała się z kanwą...


Na szybciutko zamówiłam w Fotkom passe. Oni są SUPER! Naprawdę za te moje zamówienia na ostatnią chwilę to ja powinnam ich ozłocić. Bardzo WAM kochani dziękuję.
I tak na ostatnią chwilę wręcz. Dotarło passe i mogłam oprawić swój haft.

Tadam!


Ponieważ hafcik był prezentem nie mogłam się oprzeć i go lekko opakowałam. Uwielbiam pakować!
Wybrałam przeźroczystą folię do pakowania i ozdobiłam własnoręcznie zrobioną jasnoróżową kokardką.




Dane techniczne:

Materiał: Biała kanwa 18ct
Nici: DMC
Wymiary ramki: 21 x 29,7 cm


Na koniec jeszcze mały bonus. Ciężko było zrobić jakiekolwiek zdjęcia, bo pogoda byle jaka więc i światło w domu słabe. A przy sztucznym w ogóle bez sensu mi fotki wychodziły (muszę w końcu zmienić ten telefon). I jakby problemów było mało mój pieseł stwierdził, że on też chce być na fotkach i gdzie nie przełożyłam ramkę tam zjawiał się Akin. Cyknęłam mu parę zdjęć i się odczepił. Taki model z niego... zresztą zobaczcie sami:


Czytaj dalej...
Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka