Czarny virus w końcu u swojej właścicielki

Czarną chustę virusa zrobiłam już jakiś czas temu (pokazywałam Wam ją <tutaj>). Jednak dopiero teraz chusta powędrowała do swojej właścicielki. Nie było ani czasu, ani okazji żeby się spotkać. Obie zalatane. Karolina już nie sama tylko z małą istotką pod serduszkiem cały czas poświęciła temu małemu groszkowi. Post piszę, gdy Karolka jest jeszcze w dwupaku... Dlatego gdy dowiedziałam się że będzie mały Tymek na szybciutko zrobiłam bamboszki i łapki-niedrapki i dorzuciłam do paczuszki.
I tak się prezentowała zawartość paczuszki, którą wysłałam do Karoli.

Buciki jasnoniebieskie z kokardką 

Komplecik - buciki i łapki

I cały zestaw - chusta mamy i mały upominek dla maluszka 

Mam nadzieję,że wszystko się jej podoba, a bamboszki posłużą troszkę małemu Tymkowi w chłodne zimowe dni...
Czytaj dalej...

Wyzwanie czytelnicze - Królowe Przeklęte Cristina Morato

I kolejna książka Cristiny Morato. Obie jej książki kupiłam w koszach z książkami w MediaMarkt. Po przeczytaniu "Kobiet niepokornych" od razu zabrałam się za czytanie następnej książki tej autorki - "Królowe przeklęte". I znów się nie zawiodłam. Znów fakty w połączeniu z fragmentami  prywatnych listów.

Myszę przyznać, że świetnie się ją czytało, nie weim nawet czy nie lepiej niż "Kobiety niepokorne". Tutaj mamy sześć kobiet. Kobiet niezwykle potężnych. Kobiet, które októrych się nie zapomni, ponieważ zarysowały wyraźny ślad w historii. O których królowych mowa? Może się domyślacie? 

.
.
.
.
.
.

Mowa o Cesarzowej Sisi, Marii Antoninie, Krystynie Wazównej, Eugenii de Montijo, królowej Wiktorii oraz jej wnuczce Aleksandrze Romanow. Mnie szczególnie bliskie są dwie - Sisi i Aleksandra. Od zawsze uwielbiałam oglądać filmy o ich życiu. Ale to co przycztałam całkiem zmnieniło mój obraz jaki zafałszował mi film i tv. Tutaj wszystkie te kobiety pokazane są od takiej ludzkiej strony, a nie tej jaka miała być dla publiki. Tutaj przeczytamy i dowiemy się tego co czasem jest przemilczane przez oficjalną historię. 

W ogóle zauważyłam, że ostatnio wybieram i książki, i programy biograficzne, historyczne. Historię lubiłam od zawsze. A wszystko dzięki nauczycielce historii z podstawówki, która była też jej dyrektorem. Pozdrawiam Panią Grażynę, nauczyciel z pasją i duszą. Na całe szczęście w mojej edukacji trafiłam jeszcze na paru takich nauczycieli. Z czego się bardzo cieszę. Jednak nie było już wśród nich żadnego nauczyciela historii. Żaden nie przekazywał swojej historycznej wiedzy z taką pasją przekazywał wiedzę historyczną.


Czytaj dalej...

Mitenki dla Grażynki

I są kolejne mitenki. Tym razem w kolorze czarnym. Również z kokardkami. Tyle, że teraz postanowiłam troszkę zaszaleć i nieco ozdobiłam kokardki koralikami. Nie chciałam przedobrzyć, więc jest ich nie wiele. Miały delikatnie ożywić mitenki.
Po raz pierwszy za namową Edytki (nie po raz pierwszy ;P) zrobiłam je z włóczki NAKO Elit 50 i muszę wam powiedzieć, że super jest ta włóczka. Motki co prawda 50g, ale to nic. Świetna w dotyku. Całkiem przyjemnie się z nią pracuje. A gotowe mitenki były niezwykle miękkie. Ja wedle życzenia Grażynki zrobiłam je w kolorze czarnym (nr 217), koraliki jakich użyłam to ciemny fiolet. Mitenki przerabiałam szydełkiem 3,5. Wykorzystałam oczka ścisłe i wzór taki sam jak w swoich szarych także złożony oczek ścisłych i oczek łańcuszka.
Grażynce się podobają i to jest dla mnie najważniejsze. Sama mam ochotę zrobić sobie nowe tylko nie potrafię się zdecydować jaki kolor wybrać...




Zdjęcia robione w pośpiechu, bo mitenki były kończone tuż przed i zaraz wyfrunęły do właścicielki.
Myślę, że wyszły całkiem fajnie z tymi koralikami.
Mam zamówienie na podobne jak te, tylko bez koralików, więc uciekam randkować z szydełkiem.
Czytaj dalej...

Postępy w hafcie dla mężowskiego

Ostatni raz pokazywałam Wam motocykl w czerwcu. Sezon motocyklowy był w pełni. Ni się obejrzałam, a my mamy już listopad i jest po sezonie. Ale nie u mnie. U mnie co jakiś czas na tamborek wskakuje wymarzony motocykl męża. I tak przy okazji zakończenia sezonu, chcę Wam pokazać postępy w tym hafcie. Wg mnie są dość niewielkie, ale ważne że są.

Tyle było w czerwcu:



A tyle jest dziś:


Muszę przyznać, że dość ciężki to był kawałek. Mnóstwo pojedynczych krzyżyków. Dobrze, że nie mam w zwyczaju pokazywać tyłu haftu, bo co niektóre z Was na pewno by się przeraziły. Mnie samą ten tył przeraża, ale na szczęście nikt po za mną go nie zobaczy. 
Na szczęście teraz wyszłam troszkę z tych czerni i szarości. Teraz będą odcienie zieleni. W tym kawałki powinno całkiem sprawnie pójść, bo tam się mieszają tylko 4 kolory. Więc może przy następnym pokazaniu Wam postępów będzie tego zdecydowanie więcej.
Tymczasem, korzystając z wolnej chwili wracam do mojego motocykla.



Miłego dnia!

Czytaj dalej...

Świąteczna kartka

W końcu skończyłam. To była chyba najdłużej haftowana kartka jaką wyszywałam. Kupiłam te zestawy już chyba ze 2 lata temu. Zresztą parę z nich wyszyłam jeszcze jak byłam po operacji. Czasu było sporo przez uziemienie w łóżko, a hafciki były dość proste i szybko się je haftowało. Rok później znów zajrzałam do Kokardki i zakupiłam kolejne komplety. Wybrałam do haftowania właśnie ten, postawiłam kilkanaście krzyżyków i... to tyle.


Nie pamiętam już czemu porzuciłam ten haft, ale gdy chciałam do niego wrócić to się okazało że mnie Boże Narodzenie zostało i tak znów odłożyłam go w kąt.
Odkąd haftuję tylko raz udało mi się przygotować kartki świąteczne. Potem próbowałam z Wielkanocnym, ale też się jakoś nie poskładało i nigdy żadnej nie wyszyłam. W tym roku postanowiłam, że choć trochę ich wyszyję. Zaczęłam od tej którą rozpoczęłam i porzuciłam. I o zgrozo! Haftowałam tego mikrusa prawie tydzień. Co chwilę gdy przysiadałam do tego haftu coś odwracało moją uwagę i stąd czas się wydłużył.


W końcu się udało. Skończyłam go. Wyszedł świetnie, jak każdy, który miałam okazję wyszywać z tej serii DMC (inne które wyszyłam możesz zobaczyć <tutaj> i <tutaj> i <tutaj>).
Gotowy obrazek, ale jeszcze bez backstitch prezentował się obiecująco.


Ale dopiero magia kresek nadała mu wyrazu. Kto by pomyślał, że takie zwykłe kreseczki z nitek potrafią tak zmienić obrazek. Są taką kropką nad "i".


Kartka, którą wyszywałam nazywa się "Zima" i jest opatrzona w DMC nr 6232. Komplety DMC są o tyle fajne, że mamy już gotowca - kawałek kanwy, igła i mulina do wyszycia, do tego papierowy wzór. I to co najważniejsze nadrukowana kartka z okienkiem w który komponujemy nasz haft. Efekt końcowy świetny. Ja lubię te kartki, bo przy moim antytalencie do ozdabiania kart ten typ kartek jest w sam raz dla mnie.
Gotowa kartka prezentuje się całkiem fajnie. Teraz czeka na kolejne kartki i wypisanie życzeń. A ja wykorzystując chwilę czasu zmykam wyszywać kolejną kartkę.


Miłego dnia!
Czytaj dalej...
Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka