Imieniny

Dla wszystkich Małgorzat, Piotrków i innych dzisiejszych solenizantów wszystkiego najlepszego ;) A w szczególności dla wszystkich dziewczyn, które są moimi imienniczkami i jak ja obchodzą dziś imieninki :) 

Wszystkiego najlepszego Martusie ;) 







ps. Dziś w okolicy godziny 10, proszę o mocne trzymanie kciuków. Kto wie może przy okazji mojego małego święta mi się poszczęści...
Czytaj dalej...

Kolorowy zawrót głowy

W ostatnim czasie powstał śliczny kolorowy kocyk dla pewnej małej istotki. Siedzi ona jeszcze grzecznie u mamusi w brzuszku, ale kocyk już został wręczony. Będzie sobie czekał na ślicznotkę, która ma się urodzić w marcu. Renata wybrała włóczkę Bravo Color marki Schachenmayr o numerze 0095. Dość fajne połączenie kolorystyczne. Odważne bym nawet powiedziała. Włóczka mięciutka, bardzo miła w dotyku, nic się nie dzieje po praniu. Szkoda tylko, że jest dostępna tylko w motkach po 50 g. Do kocyka i elementu na poszewkę jaśka dodałam oblamówkę w kolorze jasnego różu. Tutaj wykorzystałam włóczkę Kotek Arelan (chyba jest to numer , ale pewności nie mam bo gdzieś posiałam etykietę). Robiony jest na szydełku nr 4,0. Schemat Wam już znany, bo robiłam nim już parę kocyków. Próbowałam wiele innych wzorów, ale jakoś nic mi się nie podobało. A ten wzór jest dość prosty i do tego sprawdzony. Z 9 motków wyszedł mi kocyk o wymiarach 84x84 cm, dziesiąty motek w całości poszedł na element na jaśka (którego nie zmierzyłam...). Z samą poszewką miałam niezłe przeboje. Postanowiłam, że uszyję ją sobie sama. W końcu 2 tygodnie wcześniej uszyłam sobie 2 poszewki na soje jaśki z zapasów jakie miałam w domu. Tutaj wymyśliłam, że poszewka będzie (podobnie jak moje wcześniejsze) z polaru Minky. Zamówiłam blady róż (kolor Blusing Bride). Pognałam do mojej ulubionej pasmanterii, dobrałam nici i zasiadłam do maszyny i... szlag mnie trafił. Przewalczyłam z nią cały dzień i skończyło się na pruciu, przerobieniu na nowo kwadratu na jasiek (przez to jest taki mały) i telefonie do krawcowej, która mieszka w sąsiedztwie. (P. Gerdo jeszcze bardzo, bardzo Pani dziękuję).
Także na jakiś czas maszyna znów zawędrowała do szafy, a wraz z nią moje chęci do jej używania. Wracając jednak do kocyka. Zastanawiałam się czy i jego nie podszyć tym polarkiem, ale stwierdziłam, że straci swój urok. Zostawiłam tak jak jest. Tylko jasiek jest uszyty z polaru, a na przednią część jest naszyty element podobnie jak kocyk przerobiony na szydełku. Myślę, że wyszło całkiem fajnie. Zresztą zobaczcie sami:

Kocyk 

Kocyk, a na nim jasiek z poralu Minky 

Całość złożyłam, zapakowałam w przezroczystą folię do prezentów i przyozdobiłam jasno różową wstążeczką

Wyszło całkiem fajnie. Na pewno będzie to oryginalny kocyk w dość odważnych kolorach. Mam nadzieję, że Renacie się podoba i spełnia jej oczekiwania.

Czytaj dalej...

Wiosenne Candy

Na początku, bardzo dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa i wsparcie pod ostatnim postem. Pochwalę się, że tak mnie zmotywowałyście, że udało mi się skończyć 4 stronę wzoru i brnę dalej...


Ale wracając do Candy. Postanowiłam wziąć udział. Jakoś tak rzadko biorę udziały w Candy, ale to mi się jakoś spodobało. Może to ta nazwa i wzbierające we mnie pragnienie słońca i wiosny? Już żeby nie przedłużać przystępuję do odpowiedzi na regulaminowej pytania (więcej u Kasi na blogu <klik>).

Na jakiej kanwie wyszywasz?
Głównie jest to Aida - zaczynałam na 14-tce, teraz raczej wybieram 16-18. Ostatnio też polubiłam się z Luganą i mam chrapkę na pracę na Belfaście... 

Jaką muliną najchętniej?
DMC. Z Ariandną jakoś się "nie dogaduję".

Jakimi technikami oprócz haftu się zajmujesz?
Po za haftem - szydełkuję, zdarza mi się też wykonać coś na drutach. Spodobał mi się też haft koralikowy.  




Wszystkim biorącym udział w Candy życzę powodzenia. 
Czytaj dalej...

Moto-opór

Gdy wpadłam na pomysł żeby wyhaftować coś dla męża nie sądziłam, że przysporzy mi to problemu... Choć słowo problem nie do końca jest tutaj na miejscu. Bardziej chyba pasowałoby, że straciłam do niego zapał. Wiele czynników się na to złożyło, ale nie chcę tutaj o tym pisać. Pamiętam jak dostałam od P. Tadeusza wzór na ten motocykl. Znalazłam fotkę i stwierdziłam, że musi to była właśnie ten motocykl. Zaczęłam od razu. Potrafiłam całymi dniami siedzieć nad tym haftem, a dziś... Postawię parę krzyżyków i odkładam na bok. Coraz częściej haft trafia gdzieś na sam spód zaległych prac. Już nie sprawia mi ona takiej frajdy. I powiem Wam, że coraz częściej myślę sobie, że to może być mój pierwszy nie skończony haft.
Na razie pokażę Wam ile jest, skończone mam 3 strony z 16. Czwarta prawie pełna, ale brakuje kilkudziesięciu krzyżyków... Także zostało mi jeszcze 12 kartek do wyhaftowania.
Tak jak już wcześniej pisałam odnośnie tego haftu, dałam sobie spokój zhaftowaniem kolorami. Teraz haftuje stronami, jest mi o wiele prościej i mniej pomyłek wtedy zaliczam, a kolorów jest sporo (46). Do tego bywają takie momenty gdzie co chwile trzeba zmieniać kolor. Czuję, że porwałam się z przysłowiową motyką na słońce... Ale jeszcze się nie poddaję. Może się uda...???

Na razie mój haft wygląda tak:


Ostatni post dotyczący tego motocykla był w listopadzie 2016 (<klik>). Trochę przybyło... ale nie wiele... Za chwilę stuknie mi drugi rok pracy nad tym haftem, a miałam wobec niego takie plany. Miał być gotowy już ponad rok temu...

Tak dziś prezentuje się cały motocykl 
Ech też macie takie "ciężkie" hafty? Czy tylko ja się tak źle nastawiłam do tego haftu?
Czytaj dalej...

Sztućce

Kolejny element z Kuchennego SAL-u gotowy. Wyjątkowo szybko mi się go haftowało. Jeden wieczór i jest. Komplecik sztućców.


Czytaj dalej...
Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka