Czapka osobista i przeboje zakupowe

Jak już wspomniałam w którymś z wcześniejszych postów. Przyszła zima, a wraz z nią i choróbsko, które się nie chce odczepić. Niby jest lepiej. Ale wciąż cherlam jak wariat. W ferworze tego chorobowego szaleństwa postanowiłam sobie trzasnąć czapkę. Taką dla mnie i tylko dla mnie. I tu jest wyzwanie, bo ja na ogół nie noszę czapek, beretów itp. Toleruję ewentualnie kaptury w kurtkach i tyle. Ale że doktorek mnie ochrzanił. Poleciał tekst, że wiek już nie ten i że jak sobie tak będę poczynać bo będzie tylko gorzej... Stwierdziłam co mi tam zrobię sobie czapkę. Włóczek w domu od groma więc coś się wybierze.
Wybrałam włóczkę, którą kupiłam w grudniu w KIK-u w Katowicach. Tak dobrze czytacie. W KIK-u już od jakiegoś czasu co chwilę pojawiają się włóczki. Do tej pory przechodziłam koło nich tak trochę jakby obojętnie. Ale jak zobaczyłam tę to praktycznie oszalałam. Oszalałam też gdy zapytałam jedną z Pań obsługujących czy ta włóczka to jest taka odblaskowa (bo na etykietach nic nie pisało, a ja do końca pewności nie miałam). Usłyszałam: "Pani sobie przeczyta, pewnie jest napisane". ZONK. A że wredna ze mnie jest istota i nie daje za wygraną tym bardziej, że trafiłam na najulubieńszy typ sprzedawcy to podjęłam dyskusję z Panią i odparowałam jej pingpongiem, że czytać potrafię i gdybym znalazła taką informacje na etykiecie to bym nie pytała. Pani już jakby stonowana i bardziej skupiona na mnie, wzięła paczuszkę i zaczęła czytać (!!) etykietę po czym odparowała "no nic tu nie napisali, to nie wiem". Naprawdę!??!?!? Nie zauważyłam. Podziękowałam i udałam się z powrotem do półki na której była włóczka. Już ją miałam zostawić, bo nie lubię kupować kota w worku. Po czym zaświtał mi pomysł. Przypomniało mi się jak testowałam włóczkę, z której robiłam opaski do biegania dla męża. Wzięłam raz jeszcze opakowanie, weszłam do przymierzalni, włączyłam lampę w aparacie i cyknęłam foto. I BINGO!!! 2 motki były zwykłe, a jeden z nitką odblaskową, razem 150 g włóczki za 19.99 zł. Więc stwierdziłam, że wezmę jedną paczuszkę i zobaczę co się uda z niej wyczarować. Wzięłam róż. Piękny, wściekły róż. 
I tak mam czapkę. Na razie łażę w niej po domu, bo na dwór mi zakazano wychodzić. Ale będzie jak znalazł na wieczorne spacerki z Akinem. Mnie z tych trzech motków zostało pół moteczka. Coś z niego się wykombinuje. A ogólnie to może jeszcze uda mi się tę włóczkę upolować. Bo cena całkiem rozsądna. 
A tak prezentuje się moja czapa:

Po lewej czapa bez lampy, a po prawej z lampą i tutaj widać tę część odblaskową 
Taka włóczka i wyroby z niej to fajna alternatywa odblasków, naprawdę dość solidnie ją widać. A opaski które robiłam mężowi, mimo iż mają już dwa lata i były nie raz prane dalej pięknie odblaskują. 

11 komentarzy :

  1. Fajny ten odblask!
    Ale róż to masz konkretny:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom konkretny, bo konkretna ze mnie babka ;P

      Usuń
  2. Czapeczka wyszla super kolor nie moj ciekawi mnie ten odblask pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odblask jest tylko w momencie gdy przyświeci się w niego światłem. Dlatego czapka świetna do miasta i nie tylko. Fajna także dla narciarzy.

      Usuń
  3. O rany,roz pierwsza klasa !!!
    Zdrowiej ,pozdrawiam Dana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Oj tak dzięki tej czapce na pewno będę mocno zauważalna :D

      Usuń
  4. No to miałaś przygodę..tak to już jest z tymi paniami obsługującymi w sklepie ;)
    Nie mniej...czapa i jej kolor - pierwsza klasa !
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  5. heheno sprytnie z tym odblaskiem :) ja nosze czapki już regularnie od paru lat odkąd fatalnie sie rozchorowałam na anginę ;) co do pani sprzedawczyni sama dorabiam w sklepie z włóczkami i kiedys w innych sklepach i niestety nie zawsze jest sie w stanie znac kazdy produkt na sklepie zwłaszcza dużym, ale oczywiśćie należy to powiedzieć uprzejmie do klienta :) a nie tak jak tutaj

    a i fajna czapa :D choćja bym tego koloru ne mogła założyć chyba :D wole stonowane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja będę się chyba musiała z czapkami przeprosić :( bo non stop choruje. A i moja odporność też nie jest najlepsza :(

      Usuń
  6. Ja bez czapki ani rusz. Przeboje z wiecznie chorymi zatokami dały się w kość. Twoja czapka super. Nie wiedziałam, ze można kupić "odblaskową" włóczkę. Dzięki Wam cały czas się uczę. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś(eś) podzielić się ze mną swoją opinią ;)

Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka