Moto-opór
Gdy wpadłam na pomysł żeby wyhaftować coś dla męża nie sądziłam, że przysporzy mi to problemu... Choć słowo problem nie do końca jest tutaj na miejscu. Bardziej chyba pasowałoby, że straciłam do niego zapał. Wiele czynników się na to złożyło, ale nie chcę tutaj o tym pisać. Pamiętam jak dostałam od P. Tadeusza wzór na ten motocykl. Znalazłam fotkę i stwierdziłam, że musi to była właśnie ten motocykl. Zaczęłam od razu. Potrafiłam całymi dniami siedzieć nad tym haftem, a dziś... Postawię parę krzyżyków i odkładam na bok. Coraz częściej haft trafia gdzieś na sam spód zaległych prac. Już nie sprawia mi ona takiej frajdy. I powiem Wam, że coraz częściej myślę sobie, że to może być mój pierwszy nie skończony haft.
Na razie pokażę Wam ile jest, skończone mam 3 strony z 16. Czwarta prawie pełna, ale brakuje kilkudziesięciu krzyżyków... Także zostało mi jeszcze 12 kartek do wyhaftowania.
Tak jak już wcześniej pisałam odnośnie tego haftu, dałam sobie spokój zhaftowaniem kolorami. Teraz haftuje stronami, jest mi o wiele prościej i mniej pomyłek wtedy zaliczam, a kolorów jest sporo (46). Do tego bywają takie momenty gdzie co chwile trzeba zmieniać kolor. Czuję, że porwałam się z przysłowiową motyką na słońce... Ale jeszcze się nie poddaję. Może się uda...???
Na razie mój haft wygląda tak:
Ostatni post dotyczący tego motocykla był w listopadzie 2016 (<klik>). Trochę przybyło... ale nie wiele... Za chwilę stuknie mi drugi rok pracy nad tym haftem, a miałam wobec niego takie plany. Miał być gotowy już ponad rok temu...
Ech też macie takie "ciężkie" hafty? Czy tylko ja się tak źle nastawiłam do tego haftu?
Na razie pokażę Wam ile jest, skończone mam 3 strony z 16. Czwarta prawie pełna, ale brakuje kilkudziesięciu krzyżyków... Także zostało mi jeszcze 12 kartek do wyhaftowania.
Tak jak już wcześniej pisałam odnośnie tego haftu, dałam sobie spokój zhaftowaniem kolorami. Teraz haftuje stronami, jest mi o wiele prościej i mniej pomyłek wtedy zaliczam, a kolorów jest sporo (46). Do tego bywają takie momenty gdzie co chwile trzeba zmieniać kolor. Czuję, że porwałam się z przysłowiową motyką na słońce... Ale jeszcze się nie poddaję. Może się uda...???
Na razie mój haft wygląda tak:
![]() |
![]() |
Tak dziś prezentuje się cały motocykl |
Trzymam kciuki. Miałam kilka haftow w swoim życiu, o których myślałam, że ich nie skończę, ale ustaliłem sobie plan działania, np. 100 krzyżykow dziennie tego haftu i jakoś każdy z nich ukończyłam, haftuje równolegle soczewki innego. Mam nadzieję, że znajdziesz jakoś sposób, ponieważ motor zapowiada się rewelacyjnie.
OdpowiedzUsuńTeż mam taką nadzieję. Może się uda znaleźć jakiś złoty środek.
UsuńWierzę, że wróci Ci zapał do tego haftu. Tak jak mnie od Afrykanki, gdzie nawet tło zaczyna się przyjemniej wyszywać.
OdpowiedzUsuńMam taką nadzieję ;) Aniu
UsuńTrzymam kciuki. Jestem pewna, że zapał wróci i dasz radę :) Powodzenia!
OdpowiedzUsuńMój największy haft zajął mi prawie rok, oczywiście były też momenty zwątpienia ale myśl o końcowym efekcie zawsze dodawała mi powera do dalszej pracy. Może i Tobie taka myśl:"Jak to będzie wspaniale kiedy podarujesz mężowi ten motor!" pomoże Ci w dalszej pracy:-) Ja w Ciebie wierzę na pewno się uda:-)))
OdpowiedzUsuńBasiu ten haft w sumie nie jest taki ogromny, a już jego haftowanie zajmuje mi prawie 2 lata ;( A czy będzie tak wspaniale jak mu go podaruję to nie wiem...
UsuńZapowiada się piękny Haft :) Jestem ciekawa końcowego efektu :) Ja też mam takie hafty, które nieustannie odkładam na koniec kolejki ...
OdpowiedzUsuńWierz mi, że ja też. Tylko jakoś chęci brak...
Usuńświetny motor, ja też mam takie hafty, że po kilka xxx stawiam i odkładam, ważne że sie nie poddajesz i idziesz do przodu
OdpowiedzUsuńPróbuje, choć idzie mi opornie. Co jakiś czas sobie o nim przypominam, stawiam parę xxx i znów ląduje na parę tygodni gdzieś w półkowych głębinach...
UsuńNie poddawaj sie i zapal w koncu wroci. Ja tez mam takie hafty ze po kilku krzyzykach juz mam ochote rzucic. Pojedyncze krzyzyki to faktycznie mordega i w moim przypadku lekarstwem bylo parkowanie. brnij dalej szkoda porzucic w takim momencie ;)
OdpowiedzUsuńSęk w tym że ja parkować nie potrafię, no chyba że autem :P Na razie się nie poddaję i próbuję... Zobaczymy
UsuńMam jeden haft, którego nie skończę. Zupełnie przestał mi się podobać. Ale z haftami na prezent zawsze mam tak, że zawsze zabieram się za nie na ostatnią chwilę, potem gonię i praca nie zawsze jest przyjemna. Ale życzę Ci wytrwałości :)
OdpowiedzUsuńOj skąd ja to znam... Ja zawsze na ostatni dzwonek wszystko robię. Się potem chcę zapalić...
UsuńCzasem tak się dzieje... może potrzebujesz odpoczynku? Miałam kiedyś dwuletnią przerwę w haftowaniu... później wraca się z jeszcze większym zapałem!
OdpowiedzUsuńhttp://przystanek-klodzko.pl/
Aniu już miałam odpoczynek od tego haftu, porzuciłam go na kilka miesięcy. A nie bardzo chcę by pozostał od tak nie skończony, za dużo już w niego zainwestowałam.
UsuńMartus do boju :) mam pelno tzw.Ufokow i tez powolutku stawiam xxx ,dasz rade i kiedys skonczysz, nic na sile :)
OdpowiedzUsuńPoz.Dana
Dziękuję, postaram się ;)
UsuńPodziwiam za haftowanie kolorami , ja nie dałabym rady przy tak skomplikowanym wzorze.Rzeczywiście lepiej haftuj stronami. Dużo już za Tobą to troszkę szkoda zostawić pracę. Może xxx go naprzemiennie z innymi pracami w systemie tygodniowym.
OdpowiedzUsuńMałgorzata chyba tak właśnie zrobię ;)
UsuńMyślę, że każdy ma takie prace do których w pewnym momencie stracił zapał czy serce. Sama takie mam:) Nic na siłę. Ale wierzę, że kiedyś skończysz ten motocykl.
OdpowiedzUsuńMasz go już dość dużo i widać cały jego zarys. Leć stronami z kolormi i tak krzyżyk do krzyżka a powstanie całość:))
Tak właśnie chyba będę robić że będę lecieć stronami ;)
UsuńJa zawyczaj też haftuję kolorami, co nie zawsze się dobrze kończy. W tej chwili mam jeden duży zaległy haft i jeden mniejszy.
OdpowiedzUsuńAle Twój już wygląda nieźle, tak więc Cię zachęcham do jego haftowania. Będzie świetny motor.
Pozdrawiam serdecznie :*
i zapraszam też do siebie - http://marilles-crochet.blogspot.com/
Ech muszę się za niego wziąć...
UsuńDziękuję za odwiedziny i również pozdrawiam
nono bardzo jestem ciekawa końcowego efektu wiec haftuj haftuj :)bo zacna maszyna się wyłania ;)
OdpowiedzUsuńOj żebyś wiedziała że zacna. Moje i męża marzenie... na razie niestety nie osiągalne ;)
Usuń