I jest. Musiałam mieć odskocznie od róż. Tą odskocznią była m.in. serwetka. Kordonek kupiłam dawno temu i tak dojrzewał na półce do tego by coś z niego wyczarować... Oczywiście z motywowała mnie mama, która go dojrzała i usłyszałam "chcę serwetkę, bo to ładniutkie". No to mama mówi, dziecko tworzy... A tworzyło dosłownie wszędzie. Kordonek i szydełko podróżowało ze mną. Jak widać nawet jako pasażer nie trzeba się nudzić...
 |
W drodze też się da tworzyć |
Serwetka gotowa czeka na specjalne okazje, bo będzie ona zdobić stół podczas mojego Wielkiego Dnia... Całkiem szybko i fajnie mi się ją robiło. Oczywiście wzór sama sobie upatrzyła mama, a że kordonka zostało to chyba zrobię do kompletu dwie mniejsze serwetki. Ale to za chwilę...
 |
Serwetka tuż po zrobieniu, jeszcze troszkę wymiętolona |
Serwetka wyszła pięknie, bardzo mi się ten wzór podoba. I kordonek też jest mi znany (MAXI PYRAMID), robiłam nim już inne
serwetki, tyle że tamten miał złotą nitkę, a tutaj mamy biel ze srebrną nitką. Średnica gotowej serwetki to 33 cm.
 |
Gotowa serwetka ;) średnica - 33 cm |
 |
I jeszcze fotka z bliska ;) |
Bardzo ładna. Robisz to ekspresowo.
OdpowiedzUsuńDziękuję :) czy ja wiem czy ekspresowo, robiłam ją dość długo :) bo na raty :) mogłaby się nazywać serwetką wyjazdową :)
UsuńJest piękna :) Ja także szydełkuję wszędzie :)
OdpowiedzUsuńJa odkryłam że mogę szydełkować gdziekolwiek niedawno, choć bawi mnie jak wyciągam szydełko np. w poczekali do lekarza i staję się wtedy jakimś zjawiskiem paranormalnym
UsuńPiękna. Podziwiam, ja się nie nadaję na takie rzeczy. Nie mam cierpliwości
OdpowiedzUsuńMarta ja też nie mam cierpliwości :D ale wciąż uczę się by mieć jej więcej
UsuńJa też szydełkuję w trakcie dalszych podróży, choć nie takie misterne wzorki:) Fajna serwetka i całkiem duża.
OdpowiedzUsuń:) właśnie przypomniało mi się jak opowiadałaś że bierzesz kilka szydełek tego samego rozmiaru :D bo sama jedno prawie zgubiłam (ale po długich poszukiwaniach udało mi się je znaleźć).
UsuńPięknie wyszła!, ale zazdroszczę robótkowania w samochodzie. Ja też próbowałam, ale choroba lokomocyjna daje mi się we znaki, więc na długich trasach tylko podziwiam widoki. Pozdrawiam pięknie!
OdpowiedzUsuńDla mnie to właśnie w ostatnim czasie taka ucieczka od choroby lokomocyjnej, która się nagle we mnie obudziła... Podziwianie widoków raczej nie wychodziło mi na dobre. Alternatywą był sen, albo właśnie szydełko :)
UsuńŁadniutka serweta. Ja już dawno nie szydełkowałam serwetek i jakoś zaczyna mnie brać ochota, gdy patrzę na takie śliczności:)
OdpowiedzUsuń