Czerwcowa nie moc

Jakaś taka niemoc mnie ogarnęła. Dół goni doła... w ogóle jakoś tak nijak... Zielone się samo nie wyhaftuje, do tego mam jeszcze jeden ważny haft, no i parę innych rzeczy do zrobienia/skończenia. Ogródki wołają mnie już od paru dni żeby je wyplewić. A o domu nie wspomnę (le tu mam wytłumaczenie :P czekam na firanki). Dobra wiem, żadne to wytłumaczenie.Jeszcze kolejny miesiąc się kończy a ja wciąż pledu temperaturowego nie nadrobiłam... Pracy jak nie było tak niema.
Padaka jakaś normalnie :/



Dobra już nie zasmucam, nie dołuję - idę lulu... może jutro będzie lepszy dzień...


6 komentarzy :

  1. A ja mam nadzieję, że dzięki przerwie w pracy wezmę się wreszcie od jutra za hafty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Marta schowaj wszystkie robótki do szuflady, weź ze sobą pyszną kawę i "lekką" książkę do ogrodu i odpocznij, odseparuj się i kochana naładuj akumulatorki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem trzeba sie zdystansować, odseparować i poczekać aż wszystko wróci do normy:) Z tą książką to dobry pomysł. Ja też ostatnio nie mam ochoty na nic więc kiedy mogę nadrabiam zaległości w czytaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko w życiu jest tymczasowe, więc jeśli coś idzie dobrze trzeba się cieszyć , bo nie będzie trwać wiecznie. Ale jeśli coś idzie źle nie martw się to też nie będzie trwać w nieskończoność...

    OdpowiedzUsuń
  5. To na pewno wina tej kawy, musisz ją koniecznie czymś zastąpić, może winem? Tak, wino byłoby zdecydowanie lepsze ;) Może zaproś jakąś miłą osobę, która Ci potowarzyszy w pracach ogrodowych. jakiś mieszczuch z bloku pewnie nawet by się ucieszył perspektywa spędzenia czasu na świeżym powietrzu - ja bym się ucieszyła, nawet mając w perspektywie pielenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Martuś, głowa do góry! Tulę mocno i przesyłam pozytywne fluidy.
    Pamiętaj kochana, że nic nie trwa wiecznie i zła passa też minie. Wiem, brak pracy jest dołujący... rachunki do zapłacenia się piętrzą, a głowa pęka od myślenia jak to ogarnąć, ale uwierz mi, że najgorsze co możesz zrobić to poddać się tym strachom!
    Już dawno udowodniono, że najlepszym lekarstwem na bolączki ducha jest praca. Spróbuj Marto :) Wiem, nie chce się, ale właśnie o to chodzi by się zmusić i oderwać myśli od problemów. Spróbuj, choć przez kilka dni, a sama zobaczysz jakie to da efekty :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś(eś) podzielić się ze mną swoją opinią ;)

Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka