Włóczka Schachenmayr FRILLY

Tę włóczkę wypatrzyłam w swojej ulubionej Pasmanterii już dawno. Ale jakoś tak podchodziłam do niej z rezerwą. Niby widziałam instrukcję, ale to była jakaś taka czarna magia. Na całe szczęście rękoDZIELNA wiedźma zgłębiła tę tajemną wiedzę i zakupiłam pierwszy motek na próbę.
Początki jak to początki łatwe nie były, mimo iż sama technika tworzenia z włóczki szali nie ejst trudna, ale trzeba się wdrożyć... Nie jest to klasyczna włóczka typu nitka i dziękuję, tylko ażurowy  kawałek, który przerabiamy na drutach.

Tutaj widać jak wygląda włóczka
Samo wyrabianie boa jest bardzo proste, na stronie producenta mamy instrukcję  jak to zrobić. Ja trochę z instrukcją, a trochę metodą prób i błędów (czyt. prucia co chwilę) zrobiłam pierwsze boa, drugie poszło już raz dwa... Mam nadzieję, że kolejne które mam w planach pójdą mi równie sprawnie.

Co do samej włóczki - miękka, delikatna i przyjemna  w dotyku. Bardzo fajnie się nosi szaliczki, bo są bardzo delikatne i mimo metalizowanej nitki nie gryzie. 100 g motek to w 97% poliakryl, a w 3% poliester.Kolorki są fajnie wg mnie dobrane. Nie ma w jednym kolorze tylko jest to coś na zasadzie melanżu (a kolory możecie zobaczyć sobie tutaj). Zalecane druty do niej 5,5 (myślę jednak że nie trzeba się tego tak sztywno trzymać i każda grubością drutów uda nam się zrobić szal).
W internecie znajdziemy mnóstwo zastosowań tej włóczki, ja osobiście wykorzystuję ją do wiosennych szaliczków, tzw. boa. Stosuję się ją także do jako ażurową taśmę ozdobną do ubrań, poduszek, narzut, zasłon, torebek. Da się także zrobić ozdobne kwiaty i inne dekoracje. Ja osobiście znalazłam tysiące instrukcji do szalika, do innych rzeczy się jeszcze nie dokopałam, dlatego chętnie przygarnę inne propozycje tworzenia z tej włóczki.

Do tej pory zrobiłam tą włóczką 2 szale, przymierzam się do kolejnych. Pierwszy motek (prezentowany powyżej) był całkiem zgrabny i... kompletny. Za to drugi - niebieski sprezentował mi 2 niespodzianki w postaci dosztukowywania w motku co wiązało się z tym, ze dwa kawałki włóczki były ze sobą z szyte. Pierwsza reakcja oburzenie i lekki wnerw, ale potem w sumie wrobiłam to tak, że w szalu tego małego faux pa nie widać. Ale już przy obszywaniu byłoby to znaczące...
























Mam nadzieję, że taka niespodzianka przytrafiła mi się pierwszy raz. Tym bardziej, że włóczka nie należy do najtańszych włóczek bo jej koszt waha się od 10,70 - 12 zł. Więc taki psikus jest mało pożądany.

Ja do włoczki mimo małej wpadki wrócę, bo fajnie mi się z niej tworzyło, a i szale bardzo mi się podobają. Ale jak to w powiedzeniu, że "szewc bez butów chodzi" tak i ja... jak na razie nie dorobiłam się swojego szala, bo pierwszy robiłam dla mamuśki, kolejny dla cioci no i teraz kolejne 2 już dla kogoś... ale kiedyś sobie na pewno zrobię! ;)

Boa - kolor 0083

Boa - kolor 0081

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękuję, że zechciałaś(eś) podzielić się ze mną swoją opinią ;)

Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka