Moja pierwsza WIELKA podróż motocyklowa cz.II

W ciągu jednego dnia udało nam się odwiedzić Dinozator Land i zawitać jeszcze do Inwałdu, do Parku Miniatur.

Muszę powiedzieć, że byłam tam dawno temu, bo tak jak wspominałam w pierwszej części, podróż te odbyliśmy w 2010 r. I o ile sam Park to świetna sprawa to zdecydowanie raził mnie fakt, iż zagościł w nim mini lunapark, który jak dla mnie niszczył ogląd całego parku i dodaje mu kiczowatości. A do tego wkurzające było to, że niektóre rzeczy chyba tylko z lotu ptaka można było sfotografować tak by w tlenie było widać diabelskiego młyna czy innej karuzeli... Park Miniatur to park miniatur a nie lunapark. Ale to moje skromne zdanie. Nie wiem jak jest tam dziś, bo byłam dawno temu. Ale może ktoś o tym pomyślał w ten sposób i karuzele zniknęły... Za to będąc w zeszłym roku na strażackim zlocie motocyklowym zauważyłam, że bardzo się ów Park rozrósł o Park Średniowieczny - Warownia Inwałd. I może uda nam się w tym roku do tej warowni dotrzeć.









4 komentarze :

  1. Ogolnie to ja sie boje motorow. I tych duzych i tych malych ale miejsca piekne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam! Ja też się kiedyś panicznie bałam motocykli. W sumie to dalej troszkę się boję, ale co tam - nasze lęki są po to by je pokonywać.

      Usuń
  2. ja sama bym chyba się nie odważyła na takie motorowe wybryki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Park miniatur jest świetny, oczywiście wykluczając lunapark:) Byłam tam parę lat temu i jeszcze nie było tam części z Wenecją. Jestem jej bardzo ciekawa. Mam nadzieję, że w te wakacje się tam wybiorę oczywiście samochodem:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że zechciałaś(eś) podzielić się ze mną swoją opinią ;)

Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka