Nie do końca udana serwetka

Jakiś czas temu robiłam serwetkę, miała iść na prezent dla siostry. Niestety znalazła innego właściciela. Właściwie gdy połapałam się, że gdzieś zrobiłam błąd chciałam ją wyrzucić, ale uratowała ją mama. Stwierdziła, że ja wykorzysta gdzieś, bo jest ładniutka. W sumie trochę szkoda mi jej bo to pierwsza taka duża serweta którą zrobiłam. A do tego i mnie się ten wzór podoba. Szkoda mi jej było pruć, bo dużo czasu nad nią spędziłam. Została więc taka. Problem w tym, że gdzieś naddałam oczek i źle się serwetka układa. Trudno. Nie cofnę czasu. Za to wiem, że muszę być bardziej uważna.

To moja druga przygoda z techniką siatkową i chyba ostatnia jak na razie.



Jedyne z czego jestem dumna to w wykończenia serwetki, które wymyśliłam sobie sama. Bardzo mi się ono podoba. W oryginalnym wzorze było inne wykończenie, które niezbyt mi się podobało, a to jest dla mnie w sam raz.




2 komentarze :

  1. Zrobić każde wykończenie tak samo to jest sztuka ;-) ja bym nie potrafiła hihi... ;-) Nie widać na moje proste oko żeby z serwetką było coś nie tak... postawi się na niej wazon z kwiatami i będzie git ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ jesteś Perłowa Dziewczyno wyrozumiała ;) dziękuję :*

      Usuń

Dziękuję, że zechciałaś(eś) podzielić się ze mną swoją opinią ;)

Rękodzielnik Marty © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka